(Nie)banalne powody, dla których warto młodo wyjść za mąż
2/01/2016
Najstarsi górale nie potrafią zliczyć tego ile ja i mój mąż jesteśmy już razem. Łatwiej policzyć staż małżeński, bowiem dziś mija nam równo pół roku! I to jest idealny czas na małe podsumowania.
Pierwszego sierpnia zeszłego roku widziałam dlaczego wychodzę za mąż. Były to i bardzo oczywiste (hej, no po prostu się kochamy ;), i bardzo osobiste powody. Dużo później zauważyłam kilka innych, o których wcześniej nie myślałam, oraz skutków ubocznych, których się nawet nie spodziewałam. Jakich? O tym w dalszej części wpisu!
Pani -ska
Zmiana nazwiska po ślubie była super. Choć zostałam przy swoim panieńskim i obecnie noszę nazwisko dwuczłonowe, była to jakaś mała i bardzo pozytywna zmiana w moim życiu. Podwójne nazwisko potraktowałam jako przynależność do dwóch rodzin i uważam, że to bardzo dobra decyzja, jeśli chodzi o kategorię dane osobowe. ;-) Niemniej jednak rozumiem też kobiety, które przejmują nazwiska po swoich mężach i nagle stają się Panią -ską, a razem tworzą Państwa -skich.
Ale żeby nie było, że jest tak kolorowo - papierkologia jest oczywiście do przeżycia, ale mnie trochę przerosła. Do dziś nie wymieniłam prawa jazdy. I pewnie niezbyt prędko to się zmieni.
Obrączka mocy
Bez makijażu wyglądam na lat piętnaście. W makijażu w porywach do osiemnastu. Bez dowodu osobistego niekoniecznie mam po co pokazywać się w sklepie po cokolwiek z działu +18. Raz nawet miałam sytuację, kiedy ekspedientka z niedowierzaniem wpatrywała sie to raz we mnie, a raz w dowód, po czym stwierdziła, że niedy nie dałaby mi osiemnastu lat. Miałam wtedy na sobie makijaż... Podobne dziwne sytuacje miałam w drogeriach, w których panie sprzedające już na wstępie mierzą Cię wzrokiem i przydzielają do odpowiedniej kategorii. No wiecie o co mi chodzi. Jeśli nie, załóżcie stare adidasy i wejdźcie do Sephory.
Ku mojemu zaskoczeniu moja obrączka to obrączka mocy. Ani razu nie spytano się mnie o dowód, a i panie w Sephorze jakieś milsze. Nie wspomnę już o miejscach takich jak banki czy urzędy. Po prostu nie jestem już piętnastką, która przyszła się zameldować. ;-) Czy mężatki traktuje się poważniej? Nie wiem. Myślę, że tu zadziałało połączenie młoda mężatka.
Ku mojemu zaskoczeniu moja obrączka to obrączka mocy. Ani razu nie spytano się mnie o dowód, a i panie w Sephorze jakieś milsze. Nie wspomnę już o miejscach takich jak banki czy urzędy. Po prostu nie jestem już piętnastką, która przyszła się zameldować. ;-) Czy mężatki traktuje się poważniej? Nie wiem. Myślę, że tu zadziałało połączenie młoda mężatka.
Babcia i dziadzio
Im wcześniej będzie ślub tym większe prawdopodobieństwo tego, że będą na nim ukochani dziadkowie. Choć nigdy nie myślałam o tym w tym sposób, ostatnio naszła mnie taka właśnie refleksja. Obecność kochanej babci czy dziadka to jedna z tych rzeczy, która sprawia, że ślub będzie taki cudowny. Kiedy dostaliśmy zdjęcia i zobaczyłam to jedno - zdjęcie mojej kochanej babci z bukiecikiem gipsówki, pomyślałam tylko: Babciu, co ja bym bez Ciebie zrobiła!Kolejne rocznice
Jeśli o babciach mowa. Ile lat po ślubie są Wasi dziadkowie? Albo może zastanawialiście się ile lat po ślubie jest ta dwójka ludzi, którzy powoli idą ulicą? A słyszeliście ostatnio o parze, która obchodziła siedemdziesiątą piątą (!) rocznicę ślubu?Ja też tak chcę! A jak wiadomo, im wcześniej nas odnotują w USC jako małżeństwo - tym mamy na to większe szanse. ;-)
Motywatory
Ślub będzie motywacją żeby schudnąć, zrobić porządek z rzeczami okołokosmetycznymi, bez żalu wydać pieniądze na swoje zachcianki, a przede wszystkim schudnąć (#takbardzoja). A po ślubie motywatorem będzie już sam mąż. Dla męża jakoś bardziej się chce.Dla żony - również. ;-)

4 komentarze
Aż tęskno zrobiło mi się z babcią, której już nie ma :( Żyła gdy brałam ślub. Ale braliśmy go za granicą i mimo zaproszenia nie mogła przylecieć ze względu na zdrowie. Zaledwie tygodnie przed jej niespodziewaną śmiercią ślub w Polsce brała moja kuzynka z którą "dzieliłyśmy babcię". Teraz kuzynka z sentymentem ogląda swoje zdjęcia z wesela, że babcia zdążyła się w ostatniech chwili załapac. Że była na zdjęciach, widziała ślub wnuczki, była przy niej i wraz z nią się cieszyła. Nikt z weselnych gości nie przypuszczał co będzie potem. Spieszmy się kochać...
OdpowiedzUsuńJa podobną sytuację miałam jeśli chodzi o dziadzia. To jest bardzo przykre, ale zawsze powtarzam sobie, że "takie życie", niestety. Czasem sobie myślę, że dostajemy w życiu za mało czasu na spędzenie go z dziadkami - bo jako dorośli mamy już dla nich mniej czasu, a to własnie wtedy mogliby przekazać nam najwięcej swojego życiowego doświadczenia. I opowiedzieć jeszcze więcej tych pięknych historii!
OdpowiedzUsuńJa bym dodała jeszcze jeden powód - wcześniejszy ślub to też okazja, by wcześniej podjąć decyzję o rodzicielstwie. Będąc młodym rodzicem można mieć lepszy kontakt dzieckiem niż gdy dzieli nas przepaść 40 lat.
OdpowiedzUsuńPo pierwsze piękne zdjęcia. Będziecie sobie kiedyś babcią i dziadkiem i pooglądacie sobie z łezką w oku te śliczne zdjęcia. Kiedy braliśmy z moim mężem ślub wydawało mi się że jestem taka dorosła- a mieliśmy 23 lata ale nie żałuje . Przeszliśmy chyba wszystkie możliwe etapy w życiu i teraz jest sielsko i anielsko;).
OdpowiedzUsuńNiestety nie spotkałam się nigdy z magiczną mocą obrączki;). Kobietko ciesz się z młodego wyglądu, z makijażem czy bez. Super mieć takie magiczne geny;)
Z rozczuleniem czytam urywek wpisu o dziadkach ponieważ ja swoich już nie mogłam mieć.
Jeszcze na koniec jestem "sprzedana", zobaczyłam Twojego jamniczka i przepadłam. Mój krótkonogi żył 15 lat i był najukochańszym charakternym jamniorkiem;)