Krótkonóżkowe polecanie: Ulubione książki

11/14/2013


Gdybym miała wybrać pięć ulubionych książek - wybrałabym te siedem.

Nic nie sprawia mi takiej frajdy jak całą ta książkowa otoczka. Wiecie... Księgarnia, zapach świeżej książki i cała ta późniejsza afera związana z miejscem w biblioteczce i czytaniem. Albo frajda, że na allegro kupiłam lekturkę za dwa złote. Plus siedem złotych przesyłka... Mam w moim małym zbiorze książki, które po prostu przeczytałam, ledwo przeczytałam, nie przeczytałam, bo czekają w kolejce, a mam i takie, które kocham miłością bezgraniczną. I właśnie dziś zamierzam je polecić. :)


Erich Maria Remarque - Łuk Triumfalny
Z napisaniem czegokolwiek o tej książce mam po prostu wielki problem - nie umiem podejść do niej bez emocji i powiedzieć: wow, polecam, fajna lekturka do wieczornego kakałka! No nie. Remarque to mój ulubiony pisarz i gdyby nie odrobina zdrowego rozsądku to przedstawiłabym Wam tu każdą jego książkę po kolei. Ze szczególnym uwzględnieniem tego, co kocham najbardziej i wypisaniem ulubionych fragmentów.
Ale do rzeczy. Przedwojenny Paryż, algierskie papierosy i opowieść o miłości, która - tradycją autora - nie mogła się skończyć dobrze. Nie myślcie sobie, że to jakieś nędzne czytadło o tym, że on kocha ją, a ona jego, bla, bla. To piękna książka o emigracji, tęsknocie, wnętrzu człowieka, a także o wielu innych sprawach, bo tak naprawdę każdy znajdzie tam coś, co będzie go dotyczyło. Mnie najbardziej zainteresował głowny bohater, jego przemyślenia, które często pokrywały się z moimi.
Jeśli polubicie się z Ravikiem - sięgnijcie po niedokończoną powieść Na ziemi obiecanej. Tam Ravic pojawi się na jakiś czas. A gdybyście się polubili z samym autorem to następną pozycję jaką polecę będą Trzej towarzysze.
O Łuku Triumfalnym pisałam także przy okazji posta o Paryżu.


Tadeusz Konwicki - Pamflet na siebie
Na pierwszym roku studiów miałam przedmiot o wdzięcznej nazwie Literatura polska po roku 1989. Książkę Konwickiego przyszło mi czytać w pociągu relacji Kraków-Zamość i podczas trwania podróży przeczytałam ją całą, a potem gapiłam się za okno i nie mogłam wyjść z szoku.
Wiecie jak to jest, kiedy czytacie książkę i macie wrażenie, że czytacie o sobie i swoim spojrzeniu na świat?
Opowieść o samym pisarzu, którą czyta się wyśmienicie. Pełna ironii, ocen samego siebie, dystansu  ale i niezwykłego humoru. Bez patosu, choć często o sprawach trudnych.


Vladimir Nabokov - Lolita
Wydaje mi się, że to książka, którą wielu zna albo chociaż o niej słyszała. Temat jest naprawdę trudny, ale cała opowieść napisana świetnie. To co najbardziej mi się podobało to ten cały dynamizm - związany nie tylko z humbertowymi podróżami po USA, ale także ze zmiennością stanów i uczuć bohaterów.
Polecam wszystkim. Ta książka - a raczej jej zakup - nauczyła mnie jeszcze jednego. Zwracaj uwagę na to jakie wydanie wybierasz. Lolita w wydaniu kieszonkowym z druczkiem maczkiem, szła mi maksymalnie opornie, mimo że wciągnęła mnie całkowicie.


Nadrealizm Europejski - antologia
Dom moich dziadków kocham nie tylko za to, że spędzałam tam najpiękniejsze chwile mojego dzieciństwa. Ja po prostu zawsze znajduję tam świetne książki. Tak samo było z tymi malutkimi książeczkami, które widzicie wyżej. Wśród wydań wierszy Lipskiej czy Hikmeta znalazła się właśnie ta antologia.
W środku - teksty takich autorów jak Eluard, Breton czy Michaux. Piękne, oderwane od rzeczywistości teksty - wierszem i prozą. Zabrzmi to jak z taniego romansu, ale powiem jedno: dla fanów poetyckich wzruszeń. :) Czaję się jeszcze na antologię Surrealizmu złożoną przez Ważyka. Więcej dobrego.


Mariusz Maślanka - Mam na imię Jestem
W zeszłym roku znalazłam w wielkim koszu w Tesco tę książkę. Kosztowała coś w okolicach czterech złotych polskich, ale warta jest nieporównywalnie więcej. Zacytuję z okładki: o samotności, o poszukiwaniu miłości, o złudzeniach. Na szczęście to także nie jest jakaś powiastka pisana przez znudzonego życiem ghost writera.

Anthony Kiedis i Larry Sloman - Blizna
Bliznę kupiłam w okresie gimnazjalnym, kiedy żyłam fascynacją Red Hotami, a książki o ćpaniu i spółce połykałam mniej więcej z prędkością światła. Kupiłam ją raczej z myślą o klasycznej autobiografii, a dostałam książkę napisaną całkiem serio, bez omijania trudniejszych spraw, ale i bez zbędnego patosu. Do dziś książkę przeczytałam niezliczoną ilość razy. Za każdym razem zaskakuje tak samo.

Bernard Schlink - Lektor
Tu na początku był film, obejrzany jakieś tysiąc razy, do tego serduszko na filmwebie i te sprawy... Wiecie. :) Do zakupu książki zbierałam się długo, aż w końcu moja siostra wspaniałomyślnie podarowała mi ją na gwiazdkę. Takim to sposobem powieść przeczytałam w ciągu kolejnej doby, na końcu płacząc mniej więcej tak jak pod koniec filmu.
To kolejna książka w dość dużym stopniu zdominowana przez tematykę miłosną, ale i tu przedstawiona w sposób co najmniej zaskakujący. No i wielki plus za czasy, w których dzieje się akcja.


Jeśli chodzi o ulubione książki - to tyle. Nie traktujcie tego jak recenzje, a raczej jako kilka pozycji, które naprawdę warto przeczytać. Dziś miał powstać post o jesiennych, książkowych nowościach i o tym jakim łapaczem okazji jestem. Jednak postanowiłam, że coś o nich skrobnę później.
No i oczywiście czekam na Wasze ulubione tytuły. 


Na dziś to jeszcze nie koniec posta. Niezatrudniona wkręciła mnie do blogowej zabawy, czyli Liebster Blog Award. Wiecie za co? Za dobrze wykonywaną robotę. Zważywszy na to, że miesiąc nic tu nie pisałam... Za to wieeeeeeeeelkie przepraszam, ale nie miałam czasu. Choć gdyby ktoś mnie spytał, co takiego robiłam to w sumie nie umiałabym odpowiedzieć. I wieeeeeelkie dziękuję dla wszystkich, którzy pytali o powody tego zastoju. :)
Ale do rzeczy! Pytania, które dostałam:
1. Dlaczego zaczęłaś blogować? Bez większej filozofii - nie chciałam zapomnieć jak to jest robić to, co się lubi - pisać. Choć nadal nie nabrałam piśmienniczego rozpędu, o który mi chodzi.
2. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia? Bez spania. :) Ładnych skarpetek, dobrych książek i polonistycznego bzika. I jeszcze porannej kawy, którą robi mi T. Wtedy chyba w ogóle bym się nie budziła.
3. Kto jest dla Ciebie wzorem do naśladowania/kto Cię inspiruje? Moja Mama!
4. Największe marzenie? Podróże w każdy zakątek świata, drewniany dom na wsi porośnięty bluszczem i, raz jeszcze, AC/DC live. :)
5. Jaki jest Twój styl? Jestem małym kowbojem na krótkich nóżkach. Czasem trochę w stronę Indianki i elfa.
6. Patrzysz na świat przez różowe okulary czy przez szarobury realizm? Zależy kiedy, myślę, że ani tak, ani tak.
7. Wolny czas to dla Ciebie? Czas, kiedy mogę robić to, co chcę. Czasem leżeć, czasem jechać gdzieś daleko.
8. Kim chciałaś być, gdy byłaś dzieckiem? Dziennikarką. A w sumie to nadal chcę. :)
9. Czego nigdy nie zjesz? W obecnych okolicznościach to odpowiedź jest jedna - mięsa.
10. Najbardziej boję się…? Boję się tak wielu rzeczy, że wypisanie ich tu miałoby długość jednego, standardowego posta. ;)
11. Ulubiony zapach? Zapach w domu moich dziadków, to zapach dzieciństwa. Poza tym perfumowo - Chanel Noir. I tradycyjnie - benzyna, asfalt po deszczu, skoszona trawa.

Ja nie nominuję nikogo, ale jeśli odpowiedzieliście na te pytania wyżej - po prostu dajcie znać!

Zobacz też:

19 komentarze

  1. Lolitę też mogę polecić :) Zainteresowała mnie ta książka" Pamflet na siebie", postaram się do niej dostać i ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze wszystkich, które wymieniłaś czytałam tylko Lolitę ;-) I Myślę, że to trzeba znać. Tak po prostu. Pozostałe mnie zainteresowały, na pewno dwum się przyjrzę bliżej ;)

    Przejrzałam pytania (sama jeszcze nie odpowiedziałam) i uśmiałam się przy 3. - tak samo bym odpowiedziała ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Którym bliżej, którym? :) Ciekawa jestem!

      No trzeba przyznać - Niezatrudniona zrobiła nam małą frajdę z tym. :D A co do trzeciego pytania... To niby takie oczywiste, ale wydaje mi się, że wśród dziewcząt/kobiet nie zdarza się często. A ja uważam, że przyjaźń matka-córka i autorytet matki to piękna rzecz jest!

      Usuń
    2. "Pamflet na siebie" i "Blizna" :) Może jeszcze w tym tygodniu? :)

      Usuń
    3. W takim razie najlepszej lektury życze! :)

      Usuń
  3. Bardzo ładny zestaw, od jakiegoś czasu zbieram się do Loloty ;)

    Nominowałam Cię do Liebster Blog Award ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to jest z książkami, trudno jest wybrać te najlepsze :) "Dziewczynę z pomarańczami" czytałaś? Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Kupię i przeczytam - jak się uporam z tym, co mam. :)

      Usuń
  5. 'Bliznę' czytałam i bardzo mi się spodobała, najlepsza książka biograficzna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne książki.
    Zapraszam Cie na mój czytelniczy blog:

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu wpisy są tak rzadko? ;) Tak świetnie piszesz, że można by czytać codziennie :) Czekam na świeży, ciekawy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mam tylko jedną ulubioną książke : ,,grunwaldzkie miecze" jest na faktach - polecam

    obserwuje i licze na samo
    http://sotheemily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przeczytałam żadnej z tych książek, aż wstyd się przyznać, bo do wypożyczenia Lolity zabieram się już spory czas. Cytat z jednej z książek Remarque'a widnieje na mojej ścianie pełnej cytatów. I to wszystko, z czym miałam do czynienia, jeśli o tego pana chodzi. Kolejny wstyd. "Pamflet na siebie" i "Mam na imię Jestem" to tytuły, które sobie zapisałam i w pierwszej kolejności na nie zapoluję. No a ta nieszczęsna "Lolita" chyba znów będzie musiała poczekać... ale w końcu przyjdzie i na nią czas.

    Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Łuk triumfalny - chyba zachęciłaś mnie aby sięgnąć po tą książkę !:))
    Pozdrawiam :)
    http://braksensumi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam żadnej z tych książek, które polecasz... coś sobie więc wybiorę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z wyżej podanych przeczytałam jedynie Lolitę. Muszę nadrobić zaległości!


    aftermedlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale Nabokov napisał książki o wiele lepsze niż Lolita. Jest najbardziej znana. Ja lubię " Tamte brzegi". Polskie przekłady Nabokova są wyjątkowo dobre, kongenialne. Ja wolę Czechowa. Teraz czytam Murakamiego :)

    Bardzo fajny ten blog, pozdrawiam.

    www.claireinacave.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń